Jak młodym tłumaczom obiecują złote góry

Podczas Euro 2012, kiedy jeszcze studiowałam anglistykę na Uniwersytecie Łódzkim, brałam udział w praktykach tłumaczeniowych na policji. A może „brałam udział” to zbyt dużo powiedziane, bo po jednym dyżurze szybko okazało się, że zadanie studentów polega na… siedzeniu w jednym miejscu przez całą noc. Można było przynieść swojego laptopa, pooglądać TV z policjantami, ewentualnie z nudy poprosić, żeby pozwolili nam popatrzeć na monitoring miejski. W swojej naiwności liczyłam przecież, że coś się będzie działo – dadzą nam coś do przetłumaczenia, ktoś to później sprawdzi, zobaczymy, jak wygląda tłumaczenie podczas interwencji. Ostatecznie zorientowałam się, że niczego w zakresie tłumaczeń się tam nie nauczę (bo niby jak i od kogo?) i z praktyk zrezygnowałam. Przypomniało mi się to na fali wczorajszej burzy.

Wspaniały pomysł, wspaniałe możliwości

Uniwersytet w Poznaniu we współpracy z poznańską Policją szuka studentów, którzy przez 3 miesiące (!) będą pełnili całodobowe (!) dyżury i, jeśli zajdzie taka potrzeba, pomogą podczas tłumaczenia dla obcokrajowców. Może pomysł byłby dobry, gdyby coś z takich dyżurów wynikało. Na przykład gdyby studenci zostaliby objęci opieką tłumacza przysięgłego, który mógłby zweryfikować ich tłumaczenia i zapewnić odpowiedni feedback. Ostatecznie chodzi jednak tylko o to, żeby ktoś był cały czas dostępny i bez marudzenia zrobił to, czym w rzeczywistości powinien zająć się tłumacz przysięgły (i któremu powinno się zapłacić). Wszystko, oczywiście, za darmo. Według UAM projekt jest „prestiżowy”, bo studentom uścisną rękę prorektorzy i prezydent Poznania. Więcej na obrazku poniżej (oryginalna grafika zamieszczona przez UAM):

Skoro to szansa na naukę, to co z nią jest nie tak?

Pomysł jest tak absurdalny, że właściwie nie wiadomo, od czego zacząć krytykę. Uniwersytet i Policja widocznie zakładają, że studenci mają dużo wolnego czasu i chyba w ogóle nie potrzebują pieniędzy, skoro za całodobowe dyżury nie dostaną złotówki. Podobnie jak przy wspomnianych na początku łódzkich praktyk podczas EURO 2012, tak i w tym przypadku sytuacja wyraźnie wskazuje, że Policja stara się załatać studentami braki, które najpewniej wynikają z dwóch przyczyn: 1) tłumacze przysięgli nie mają ochoty stawiać się na interwencje za żenujące stawki, które płacą OWS-y albo 2) Policja nie chce płacić tłumaczom. Przypuszczam, że obie opcje w tym przypadku się ze sobą łączą. Inną sprawą jest to, że ani Uniwersytet, ani Policja nie zadali sobie trudu, żeby poinformować studentów, że za błędne tłumaczenie grozi odpowiedzialność karna — interwencje, a nawet zwykłe rozmowy z zatrzymanymi na policji, to często niezwykle stresujące sytuacje, z którymi trzeba umieć sobie radzić. Do tego dochodzi często bardzo specjalistyczne słownictwo związane z postępowaniem. Pomimo dużych chęci jest mi trudno uwierzyć, że nieprzeszkoleni do tego studenci będą wiedzieli, jak się zachować i jak zapewnić zatrzymanemu bezbłędne tłumaczenie. Jest jeszcze inny aspekt tego pomysłu, który budzi moje wątpliwości. Nigdzie w projekcie nie zaznaczono, że przecież każdy z nas, niezależnie od używanego języka, ma prawo do otrzymania profesjonalnej pomocy, w tym przypadku pomocy tłumacza przysięgłego.

Związek Zawodowy Tłumaczy Przysięgłych w Polsce już zareagował na ten projekt.

Co z tym wolontariatem?

Ponieważ często studenci pytają: „jak zacząć?”, to odpowiem — nie tak. Wolontariat sam w sobie jest bardzo dobrym pomysłem, ale musi obejmować informację zwrotną, która umożliwi naukę na błędach i rozwinięcie skrzydeł. Siedzenie pod telefonem przez całą dobę i tłumaczenie bez jakiegokolwiek nadzoru takiej nauki nikomu nie zapewni, to zwykła strata czasu. Lepiej popytać wśród tłumaczy, czy nie potrzebują kogoś do pomocy przy zleceniach, albo dowiedzieć się, czy biura tłumaczeń nie oferują interesujących praktyk. O to dowiadywać się warto m.in. na grupach dla tłumaczy na Facebooku.

Jest masa ciekawych rozwiązań, często płatnych, wystarczy trochę poszukać.


Myślisz o zostaniu tłumaczem przysięgłym? Zobacz, jak wyglądają przygotowania. A jeśli zastanawiasz się, jak zrobić pierwsze kroki w branży tłumaczeniowej, ten wpis może być przydatny.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *